Ćwiczysz i nie chudniesz? To nie Twoja wina

Traciłem sobie ostatnio czas, przełączając bezmyślnie kanały w telewizji i trafiłem na program fitness.

A tam grupa szczupłych i zgrabnych – aż dech zatyka – młodych kobiet tupta sobie w rytm muzyki, pod kierunkiem trenerki po liposukcji i operacji plastycznej biustu.

Woow – myślę. Fajnie. Chętnie to obejrzę.

I obejrzałem, podobało mi się, bo zawsze podobają mi się oddychające ciężko piękne kobiety.

Ale potem zastanowiłem się, dla kogo skierowany był ten program. Dla mnie? Chyba niekoniecznie.

Dla innych kobiet, chcących być w formie? Bardziej.

Kiedy przypomniałem sobie słowa zachęty kierowane przez prowadzącą program do telewidzek i ćwiczących dziewcząt, uznałem bez cienia wątpliwości, że ten program przed wszystkim skierowany był do kobiet chcących zrzucić wagę.

I to jest niepokojące.

Bo tuptanie w rytm muzyki, nawet takie fajne i zabawne, ma nie wiele wspólnego z redukcją tłuszczu i obniżaniem wagi ciała. Na to wskazuje 25 lat badań nad odchudzaniem.

Kobiety z nadwagą, jeśli uwierzą w przekaz z ekranu, zaczną ćwiczyć i nie odniosą sukcesu (bo nie odniosą), będą sfrustrowane.

A za brak efektów będą obwiniać siebie.

Program, który z założenia ma pomóc kobietom, zaszkodzi im. Radośnie tuptając do muzyki (to się chyba nazywa aerobic, albo jakoś tak podobnie) można na pewno polepszyć kondycję, odłączyć się na chwilę od stresu dnia codziennego, poprawić czynność serca, lepiej się poczuć. Można to wszystko, można nawet (tak, pewnie!) spalić trochę kalorii, ale nie stracić tłuszcz i wagę.

Co więc się stanie z kobietą sprzed ekranem, fanką programu?

Ćwiczenia z telewizji będą porażką szukającej sposobu na odchudzanie kobiety. Nawet, jeśli włoży ona w nie tony wysiłku i wykaże żelazną wolę, aby robić wszystko tak, jak trzeba.

I może to być jedna z całej serii jej porażek.

Bo jeśli innym razem zastosuje się z kolei do jednej z pisanych na kolanie diet, których pełno jest w kobiecych magazynach… A potem nie uda jej się w kilku innych podejściach do redukcji tłuszczu, których obowiązkowym etapem będą równie nieskuteczne ćwiczenia o niskiej intensywności na rowerze stacjonarnym…

Zwątpi w siebie?

Zwątpi!

I podda się.

Uzna, że nie jest w stanie się odchudzić, bo nie ma wystarczająco silnej woli. Albo znajdzie inne, równie przekonujące, racjonalne wyjaśnienie.

I pewnie nie będzie miała pojęcia, że to nie ona jest winna.

I że siła woli nie ma z jej porażkami nic wspólnego.

I że winne są nieskuteczne programy redukcji tłuszczu.

Jeśli Ty teraz jesteś na którymś z etapów tej daremnej karuzeli odchudzania, to zanim stracisz nadzieję, zwątpisz w siebie i zaczniesz rozglądać się za cudowną pigułką odchudzania, która całą robotę wykona za Ciebie, zapoznaj się z treningiem odchudzającym o udowodnionej skuteczności. Z treningiem interwałowym.

To może być ten krok, który odmieni złą passę.

Zobacz także:

  1. Wyobraź je sobie, jak wchodzą… lżejsze o 4 kilo czystego tłuszczu
  2. Szczupła grubaska czy szczupła laska?
  3. Trening interwałowy nie spala tłuszczu. Dzięki temu schudniesz.

Przeczytaj:

Przeczytaj także: